Ostatnie wyszukiwania
Wyczyść wszystko
Popularne wyszukiwania
Popularne gwiazdy porno i modelki
Zobacz wszystko
Nie znaleziono dopasowań

Mąż patrzy, jak sąsiad rucha jego żonę

Opublikowano 03.04.2026

Lato w ich dzielnicy było nieznośnie gorące. Klimatyzacja w mieszkaniu Anny i Piotra warczała jak stary traktor i ledwo radziła sobie z upałem. Anna siedziała na kanapie w lekkiej letniej sukience i wachlowała się magazynem, a jej długie blond włosy przyklejały się do karku. Piotr, jej mąż, był pochylony nad laptopem przy stole w jadalni i od czasu do czasu zerkał w jej stronę. Byli małżeństwem od pięciu lat i ich związek osiadł w wygodnej, ale nieco mdłej rutynie. Miłość nigdzie nie zniknęła, ale iskra — ta, która przyspiesza bicie serca — dawno wygasła.

— Piotr, przyniesiesz mi piwo? — przeciągnęła się leniwie Anna, a sukienka podsunęła się wyżej, odsłaniając jej opalone uda. Złapała szybkie spojrzenie męża na swoich nogach i lekko się uśmiechnęła. Lubiła go drażnić, nawet jeśli nie zawsze reagował tak, jak by chciała.

— Zaraz, — mruknął Piotr, nie odrywając wzroku od ekranu. Był dobrym mężem — troskliwym, stabilnym — ale czasem zbyt pochłoniętym własnym światem. Anna westchnęła, oparła się o kanapę i pozwoliła myślom odpłynąć. Miała trzydzieści lat i czuła, że życie przecieka jej przez palce. Praca, dom, sporadyczny wyjazd — to było w porządku, ale chciała czegoś więcej. Czegoś zakazanego.

Wtedy rozległo się pukanie do drzwi.

— Kto to znowu, do cholery? — Piotr zmarszczył brwi, odłożył laptopa i poszedł otworzyć. Anna leniwie odwróciła głowę, ale w środku coś w niej drgnęło. Wiedziała, kto to może być. Ich sąsiad, Kamil — facet po trzydziestce, z szerokimi ramionami i bezczelnym uśmiechem — ostatnio za często „wpadał po cukier”. Nieraz łapała jego spojrzenia: ciężkie, niemal namacalne, gdy patrzył na jej ciało, na jej piersi, na jej nogi.

— Hej, masz trochę cukru? Znowu zapomniałem kupić, — odezwał się niski głos Kamila z korytarza.

Piotr burknął, bez większej irytacji. Kamil był typem, z którym łatwo się dogadać — głośny, otwarty, zawsze gotowy do żartu. Mechanik, cały w tatuażach, z kilkudniowym zarostem i dłońmi, które wyglądały, jakby mogły złamać wszystko. Anna przyłapała się na tym, że wyobraża sobie te ręce na swoich biodrach, i poczuła gorąco spływające w dół kręgosłupa.

— Anka, mamy cukier? — zawołał Piotr, nie odwracając się.

— W szafce, — odpowiedziała, wstając z kanapy. Jej głos był lekko zachrypnięty, sama to usłyszała. — Przyniosę.

Minęła obu mężczyzn, czując, jak ich spojrzenia suną po jej ciele. Sukienka była krótka, a przy szafce pochyliła się trochę dłużej, niż było trzeba, wiedząc, że Kamil patrzy. Gdy odwróciła się z paczką cukru w ręce, jego wzrok wciąż był w nią wbity. Piotr zdążył już wrócić do laptopa.

— Proszę, — powiedziała Anna, podając cukier i zatrzymując dłoń na jego palcach ułamek sekundy za długo. Ich palce się dotknęły i przez jej ciało przebiegł prąd. Kamil uśmiechnął się bezczelnie.

— Dzięki, Anka. Dzisiaj wyglądasz cholernie gorąco, — mruknął cicho. Piotr chyba tego nie usłyszał, ale Anna poczuła, jak policzki robią się ciepłe. Wiedziała, że to nie był zwykły komplement.

— Daj spokój, — odpowiedziała z lekką kpiną, choć w środku aż się w niej gotowało. Chciała, żeby został. Chciała zobaczyć, jak daleko to zajdzie.

— Może napijesz się z nami piwa? — rzuciła nagle, sama zaskoczona swoją śmiałością.

Piotr podniósł wzrok, zmarszczył brwi, ale nic nie powiedział.

Kamil uśmiechnął się szerzej.

— Czemu nie. Jeśli nie będę przeszkadzał.

— Nie przeszkadzasz, — mruknął Piotr, choć w jego głosie było coś dziwnego.

Usiedli na kanapie: Kamil z puszką piwa w ręce, Anna obok niego, Piotr naprzeciw w fotelu. Rozmowa krążyła wokół błahostek — upału, samochodów, sąsiadów — ale Anna czuła, jak powietrze między nimi gęstnieje. Kamil siedział za blisko, jego kolano „przypadkiem” ocierało się o jej udo. Nie odsunęła się. Piotr patrzył, a w jego oczach pojawiło się coś nowego — nie tylko irytacja, ale dziwna mieszanka ciekawości i napięcia.

— Piotr, masz coś przeciwko, żebym zatańczył z twoją żoną? — zapytał nagle Kamil, gdy z głośników popłynęła wolna piosenka.

Anna zamarła, serce waliło jej jak młot. To było wyzwanie. Spojrzała na męża, spodziewając się odmowy, ale on wzruszył ramionami.

— Proszę bardzo, — powiedział, a w jego głosie było coś, czego nigdy wcześniej nie słyszała. Jakby sam chciał zobaczyć, co się stanie.

Kamil wstał i wyciągnął do niej rękę. Anna podniosła się, czując lekkie drżenie w kolanach. Zaczęli powoli poruszać się do muzyki, jego dłoń spoczęła na jej talii, trochę niżej, niż powinna. Czuła ciepło jego ciała, zapach wody kolońskiej zmieszany z czymś ostrym, męskim. Piotr patrzył bez odrywania wzroku i nagle Anna zrozumiała: on nie tylko to toleruje. Jego to podnieca.

— Jesteś piękna, Anka, — wyszeptał Kamil jej do ucha. — Od dawna chciałem ci to powiedzieć.

Nie odpowiedziała, tylko przycisnęła się do niego mocniej. Jej ciało poruszało się samo, głowa była pusta. Poczuła, jak jego ręka sunie niżej po jej udzie, i nie powstrzymała go. Piotr wciąż patrzył, jego spojrzenie stało się cięższe, niemal głodne.

— Piotr, wszystko okej? Nie masz nic przeciwko, żebym lepiej poznał twoją żonę?

Anna spodziewała się wybuchu. Ale Piotr przełknął ślinę i powiedział cicho, ale wyraźnie:

— Rób, co chcesz.

To był moment przełomowy. W środku wszystko jej się ścisnęło z mieszanki strachu i podniecenia. Kamil nie tracił czasu, przyciągnął ją do siebie i pocałował — szorstko, zachłannie, tuż przed Piotrem. Anna odpowiedziała bez wahania, obejmując go za szyję i przyciskając ciało do jego ciała. Poczuła jego twardego kutasa pod dżinsami i zrobiło jej się jeszcze bardziej mokro.

— Anka, jesteś pewna? — zapytał Piotr, ale w jego głosie nie było sprzeciwu. Tylko coś dziwnego, prawie bolesnego.

— Tak, — wydyszała. — Chcę tego.

Kamil spojrzał na Piotra z drwiącym uśmiechem.

— Będziesz patrzył, jak rucham twoją żonę?

Piotr nic nie odpowiedział, tylko zacisnął pięści. Nie wstał. Nie wyszedł. Został. A Anna wiedziała, że chce tego tak samo jak ona.

Kamil popchnął ją na kanapę. Sukienka podsunęła się wyżej. Jej majtki były już mokre i nie próbowała tego ukrywać. Jednym ruchem ściągnął je z niej, odsłaniając jej mokrą cipę. Przesunął palcami po jej szparze, a Anna jęknęła głośno. Piotr patrzył, oddychając ciężko, z błyszczącymi oczami.

— Ale soczystą żonę masz, — powiedział Kamil, rozpinając spodnie. Jego kutas wyskoczył na wolność — duży, gruby, z nabrzmiałymi żyłami. Anna odruchowo oblizała wargi. — Chcesz go, co?

Skinęła głową, nie mogąc mówić. Kamil przyciągnął ją bliżej, a ona wzięła jego kutasa do ust i zaczęła ssać zachłannie. Robiła to powoli, delektując się nim, czując, jak wypełnia jej usta. Piotr patrzył, a jego ręka opadła do krocza, jakby nie mógł się powstrzymać.

— Ruchaj ją, — powiedział nagle Piotr drżącym głosem.

— Z przyjemnością, — odparł Kamil, obracając Annę na kanapie. Uklękła na czworakach, rozchylając nogi, jej mokra cipa była gotowa. Kamil wszedł w nią jednym mocnym pchnięciem, a Anna krzyknęła z rozkoszy. Ruchał ją twardo i głęboko, trzymając za biodra, a ona jęczała bez zahamowań. Piotr patrzył, a na jego twarzy malowała się mieszanka bólu i podniecenia — i to podniecało Annę jeszcze bardziej.

— Patrz, jak ją rucham, — warknął Kamil, przyspieszając. — Cieknie jak suka.

Orgazm narastał w niej jak fala. Krzyczała, trzymając się kanapy, aż Kamil doszedł w niej, wypełniając ją spermą. Wysunął się, ciężko dysząc, a Anna opadła na kanapę, drżąc po orgazmie. Sperma spływała po jej udach, a ona spojrzała na Piotra.

— Chodź tutaj, — powiedziała cicho. — Wylizuj mnie.

Piotr zawahał się sekundę, potem uklęknął i przycisnął usta do jej cipki, zlizywał spermę Kamila z jej ciała. Anna znów jęknęła, jej ciało wciąż drżało. Kamil patrzył z uśmiechem, a Piotr zdawał się tracić nad sobą kontrolę.

Gdy było po wszystkim, zapadła cisza. Kamil wyszedł, rzucając przez ramię:

— Dzwoń, jakby co.

Anna i Piotr zostali sami, patrząc na siebie. Czekała, aż coś powie, ale on tylko przyciągnął ją do siebie mocno, jakby bał się ją stracić.

— To było… — zaczął, ale urwał.

— Niesamowite? — zapytała Anna, patrząc mu w oczy.

— Tak, — wypuścił powietrze. — Nierealne.

Nie wiedzieli, co będzie dalej, ale oboje czuli, że ich życie już nigdy nie będzie takie samo.

Thank you!
100%
12 Polub
59 Widoki

Na czym polega problem?

Czy podobał Ci się ta historia? Nie zapomnij dodać komentarza! Ciekawi nas, co o tym myślisz.

Powiązane opowiadania

Gorące Szkolenie Pracownicze
Opublikowano 10.26.2014

Razem z mężem prowadzimy firmę. Zatrudniliśmy i zaprzyjaźniliśmy się z młodym nastolatkiem który nam pomagał. Jest dobrym przyjacielem, z którym często bawiliśmy się po pracy. Znamy go od około półtora roku. Wpadł raz do nas i przyniósł ze sobą...

Kategoria:
Pierwszy Seks
Opublikowano 10.26.2014

Nareszcie przekonałam go aby wpadł na weekend gdy jego żona będzie poza miastem. Zawsze było między nami napięcie seksualne, ale polityka firmowa ściśle zabrania wszelkiego rodzaju intymnych związków biurowych. Często żartował że „mnie wymęczy”...

Kulinarny Podryw
Opublikowano 10.26.2014

„Zadam ci pytanie” zaczął krojąc świeże pomidory. „Jaką masz ulubioną potrawę?” „Filet Mignon,” było moją pierwszą odpowiedzią, a moje usta zaczęły nabierać śliny na myśl o smażonej wołowinie. „Nie chciałabyś jednak jeść go codziennie, prawda?...

Kategoria: