Kara dla pracownicy w gabinecie szefa
— …No więc to koniec, Kuba. Jesteś zwolniony. Od dzisiaj. Jutro nie musisz już przychodzić do pracy — głos szefa był pełen złości i irytacji. Na końcu musiał tak mocno rzucić słuchawką, że dźwięk boleśnie uderzył mnie w uszy. W słuchawce zostały tylko krótkie sygnały.
A więc to naprawdę koniec. Nigdy nie byłem szczególnie przywiązany do tej pracy. Przez dwa lata jako kierownik regionalnego oddziału ani razu nie wziąłem urlopu i stałem się rozdrażniony, zły i mało towarzyski. A jednak… zawsze wyobrażałem sobie swoje zwolnienie inaczej. Po pierwsze miała to być moja decyzja, a po drugie w moich fantazjach wszyscy błagaliby mnie ze łzami w oczach, żebym został… Ale cóż.
Wstałem z dużego skórzanego fotela, otworzyłem sejf i wyjąłem napoczętą butelkę dobrej whisky. Nalałem pół szklanki i wypiłem jednym haustem.
Trzeba było jeszcze jakoś powiedzieć o tym pracownikom, może zorganizować jakieś pożegnalne spotkanie, zaprosić wszystkich do kawiarni… Nalałem sobie jeszcze trochę, wypiłem i odstawiłem butelkę z powrotem do sejfu.
Do drzwi zapukano.
— Kuba, można?
Po głosie poznałem szefową działu HR, Magdę.
— Tak, proszę — usiadłem z powrotem w fotelu i pomyślałem, jak szybko działa dział kadr, skoro już po minucie przyszli mnie zwolnić.
Do gabinetu weszła wysoka brunetka po czterdziestce w niebieskim biurowym kostiumie. Jej włosy opadały na ramiona, a makijaż był bardzo delikatny. Jak na swój wiek wyglądała całkiem atrakcyjnie: okrągła twarz, szare oczy, wąski nos i pełne usta, w uszach błyszczały małe kolczyki. Niebieska marynarka była dopasowana do białej bluzki, zdradzając dość pełny biust, choć dokładny rozmiar trudno było ocenić. Ołówkowa spódnica opinała szerokie biodra i pełne pośladki i kończyła się tuż poniżej kolan. W dłoniach trzymała kilka teczek, przyciskając je do piersi smukłymi palcami z jaskrawoczerwonym manicure. Oprócz obrączki miała na palcach jeszcze kilka pierścionków różnych kształtów.
— Dzień dobry! Mamy mały problem — powiedziała przepraszająco, siadając po drugiej stronie biurka. — Moje dziewczyny popełniły błąd. Jeden pracownik odszedł pół roku temu, ale nie wystawiliśmy decyzji o rozwiązaniu umowy… W efekcie formalnie nadal jest u nas zatrudniony i cały czas naliczaliśmy mu pensję…
W myślach odetchnąłem — czyli nie przyszła w mojej sprawie. Kadry jeszcze nie wiedziały, że mnie zwolniono.
— To niedobrze — powiedziałem zamyślony. — To znaczy, że jesteśmy mu winni pieniądze… Dobrze, zapłacimy mu, a straty obciążymy panią. Duża to suma?
Wyraźnie straciła pewność siebie.
— Ogromna… Nie mam takich pieniędzy…
— W takim razie weźmie pani kredyt i zapłaci — alkohol i cała sytuacja sprawiły, że byłem bardziej bezczelny. Nie miałem już nic do stracenia, więc postanowiłem trochę się zabawić. — Albo panią zwolnimy. Ale pieniądze i tak odzyskamy przez sąd.
Spojrzałem na nią uważnie i surowo. Jej wargi lekko drżały, a w oczach pojawiły się łzy.
— Może są jakieś inne możliwości? Przez księgowość albo coś… — spojrzała na mnie błagalnie.
W rzeczywistości o tej sytuacji dowiedziałem się niedawno. Były pracownik sam przyszedł do mnie. Jako uczciwy człowiek przyznał, że przez pomyłkę dostawał pieniądze, przeprosił i zostawił plik gotówki równy sumie, którą otrzymał. Pieniądze wciąż leżały w moim sejfie i jeszcze nie zdecydowałem, co z nimi zrobić. Może sam bardziej ich potrzebowałem.
Położyła teczki na biurku, przykrywając je czerwonymi paznokciami, lekko się pochyliła i spojrzała na mnie błagalnie.
— Może coś wymyślimy?
— Co dokładnie?
— Nie wiem… ma pan przecież znajomości…
— Znajomości mam… — rozpiąłem marynarkę i odchyliłem się w fotelu.
— Byłabym bardzo wdzięczna.
Wstałem, ponownie otworzyłem sejf, wyjąłem butelkę i dwa szklanki i nalałem whisky.
— Proszę się nie martwić. Proszę się napić.
Wzięła szklankę drżącą dłonią i upiła mały łyk. Ja swoją wypiłem jednym haustem.
Ciepło rozlało się po moim ciele. Poczułem się rozluźniony i nagle zachciało mi się trochę rozrywki.
— Jakie ma pani dziś majtki? — zapytałem z zadowolonym uśmiechem.
— Co… co to ma wspólnego… co pan robi? — była wyraźnie zdezorientowana.
— Chciała pani mojej pomocy. Ja tylko chcę coś w zamian.
— Nie. Na to się nie zgodzę.
Wstała i ruszyła w stronę drzwi, jej obcasy stukały o parkiet. Biodra kołysały się przy każdym kroku. Przez materiał spódnicy widziałem zarys bielizny zakrywającej jej pełne pośladki. Chwyciła klamkę.
— Proszę bardzo. Ale wieczorem czekam na pani rezygnację z pracy. I proszę dołączyć potwierdzenie spłaty długu.
— Czerwone — powiedziała cicho.
— Co?
— Majtki mam czerwone.
— Dobrze. Proszę wrócić i usiąść.
Posłusznie wróciła i usiadła naprzeciw mnie. Dolałem jej whisky do połowy szklanki.
— Proszę pić.
Szybko ją opróżniła.
— Proszę wstać.
Wstała i spojrzała na mnie ze strachem, który dziwnie mnie podniecił. Przypominała bohaterki starych włoskich filmów erotycznych ze swoimi szerokimi biodrami i dużym biustem.
— Proszę podnieść spódnicę. Chcę się upewnić, że pani nie kłamała.
Zawahała się, ale powoli podniosła spódnicę. Najpierw pojawiły się kolana, potem mocne uda, a na końcu czerwone koronkowe majtki.
— Proszę się odwrócić.
Odwróciła się tyłem. Czerwona koronka napięła się na jej okrągłych pośladkach.
— Doskonale. Proszę opuścić spódnicę i usiąść.
Usiadła ponownie. W jej oczach pojawiła się nadzieja.
— Proszę pokazać piersi.
Westchnęła, ale rozpięła marynarkę i bluzkę. Ukazał się czerwony biustonosz z tego samego kompletu.
— To nie wystarczy. Chcę je zobaczyć.
Zdjęła biustonosz. Jej duże piersi zachowały piękny kształt, a różowe sutki były twarde.
— Robiła pani operację?
— Nie.
— Ile ma pani lat?
— Czterdzieści dwa.
— Wygląda na to, że wygrała pani genetyczną loterię.
Znów się ubrała.
— To wszystko? — zapytała z nadzieją.
— Jeszcze nie. Proszę podejść.
Stanęła obok mojego fotela. Przesunąłem dłonią po jej udzie.
— Nie chce pani płacić tych pieniędzy?
— Nie.
— W takim razie proszę znowu podnieść spódnicę.
Czerwona koronka pojawiła się kilka centymetrów ode mnie. Dotknąłem wewnętrznej strony jej uda, a materiał między jej nogami był wilgotny. Wsadziłem rękę między jej uda.
Jej ciało natychmiast zareagowało.
— Kiedy ostatni raz?
— Wczoraj.
— Doszła pani?
— Nie.
Odsunąłem majtki i dotknąłem jej bezpośrednio. Była ciepła i mokra. Gdy wsunąłem palec do środka, cicho jęknęła.
— Robiła mu pani loda?
— Tak…
— Połknęła pani?
— Tak…
Wkrótce jej oddech przyspieszył. Mokre odgłosy wypełniły gabinet, gdy poruszała się pod moją ręką, aż w końcu zadrżała i osunęła się na mój fotel, ciężko oddychając.
Wykorzystałem moment, wyjąłem swojego twardego penisa i skierowałem jej usta w jego stronę. Przyjęła go bez oporu, wciąż z zamkniętymi oczami. Po kilku powolnych ruchach odsunąłem się, zanim doszedłem.
Nalałem resztę whisky i podałem jej szklankę.
— To już koniec?
— Jeszcze nie skończyłem.
Skinąłem głową w stronę mojego penisa.
— O czymś zapomnieliśmy. Drzwi nie są zamknięte. Proszę je zamknąć.
Poszła do drzwi z podniesioną spódnicą, biodra kołysały się powoli. Po zamknięciu drzwi wróciła.
Przyciągnąłem ją bliżej.
— Do biurka.
Posłusznie pochyliła się nad nim.
Uderzyłem ją mocno w pośladek.
— Każdy błąd ma swoją cenę.
Jej skóra zaczerwieniła się pod moją dłonią.
Wkrótce zsunąłem jej bieliznę do ud. Była już całkiem mokra. Przycisnąłem się do niej i wszedłem w nią od tyłu jednym ruchem.
Na początku krzyknęła, ale stopniowo jej ciało się rozluźniło i zaczęło poruszać razem ze mną.
— Podoba się?
— Tak…
Chwyciła biurko, gdy poruszałem się coraz głębiej. Po kilku minutach napięcie narastało, aż w końcu doszedłem w niej.
Potem opadłem na fotel. Ona powoli znów się ubrała.
— Więc jesteśmy kwita?
— Oczywiście.
Lekko się uśmiechnęła.
— Jutro mnie pan już nie ukarze. Wiem, że pana zwolniono. I wiem o pieniądzach w sejfie.
Spojrzałem na nią zaskoczony.
— Mój mąż dziś pracuje na nocną zmianę — powiedziała z figlarnym uśmiechem.
Potem odwróciła się i wyszła z gabinetu, powoli kołysząc biodrami.
Na czym polega problem?
Czy podobał Ci się ta historia? Nie zapomnij dodać komentarza! Ciekawi nas, co o tym myślisz.
Powiązane opowiadania
Razem z mężem prowadzimy firmę. Zatrudniliśmy i zaprzyjaźniliśmy się z młodym nastolatkiem który nam pomagał. Jest dobrym przyjacielem, z którym często bawiliśmy się po pracy. Znamy go od około półtora roku. Wpadł raz do nas i przyniósł ze sobą...
Nareszcie przekonałam go aby wpadł na weekend gdy jego żona będzie poza miastem. Zawsze było między nami napięcie seksualne, ale polityka firmowa ściśle zabrania wszelkiego rodzaju intymnych związków biurowych. Często żartował że „mnie wymęczy”...
Była późna sobotnia noc gdy po raz pierwszy spotkałam tą piękną, młodą istotę. Niedawno przeprowadziłam się do nowego mieszkania w bloku i zapoznawałam się z otoczeniem, na które składali się w większości starzy ludzie i małżeństwa z dzieć...