Wyruchałam się z innym facetem, kiedy mój mąż spał
Tamtego wieczoru wszystko było jak zwykle. Salon tonął w ciepłym, żółtawym świetle lampy, rozmowy mieszały się ze stukiem kieliszków, a w tle cicho grała muzyka. Świętowaliśmy dziesięć lat przyjaźni z Kacprem — naszym znajomym, który znał nas jeszcze zanim zostaliśmy „rodziną”. Był świadkiem na naszym ślubie, chrzestnym naszego syna i kimś, do kogo można zadzwonić o trzeciej nad ranem.
Mój mąż, Paweł, był tego wieczoru w świetnym humorze. Dużo żartował, dużo pił i ciągle coś opowiadał. Kacper był jego przeciwieństwem — spokojny, bardziej powściągliwy, z lekkim, trochę smutnym uśmiechem. Po rozwodzie zaczął wpadać do nas częściej, jakby szukał tej domowej atmosfery, której już nie miał.
Siedziałam w fotelu z kieliszkiem wytrawnego wina i obserwowałam ich kątem oka. Paweł, już zarumieniony, klepał Kacpra po plecach, a ten tylko kiwał głową, słuchając jego niekończących się historii. W pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały.
To nie było zwykłe spojrzenie.
Nie patrzył na mnie jak na żonę kolegi. Patrzył długo. Zbyt długo. Jego wzrok przesuwał się po mojej twarzy, szyi, ramionach.
Odwróciłam wzrok, jakbym poprawiała ramiączko sukienki, ale serce już zdążyło przyspieszyć.
Około północy Paweł ledwo mówił. Wypił jeszcze kieliszek koniaku, coś wymamrotał i poszedł „na chwilę się położyć” na kanapie. Po minucie już głośno chrapał.
Zostaliśmy sami.
— No to się nagadaliśmy… — uśmiechnął się Kacper, zerkając na Pawła. — Pomóc ci z naczyniami?
— Nie, dam radę, — odpowiedziałam, wstając i czując lekkie zawroty głowy po winie. — Zostań.
I tak poszedł za mną do kuchni.
Stałam przy zlewie i płukałam kieliszki. Woda leciała, szkło cicho brzęczało. Za ścianą spokojnie chrapał mój mąż. Kacper stał oparty o framugę drzwi, z założonymi rękami.
Cisza była dziwna.
— Ta sukienka bardzo ci pasuje, — powiedział cicho. — Ten kolor… naprawdę cię podkreśla.
Zamarłam.
— Dzięki…
Nie odwróciłam się.
Poczułam, jak podchodzi bliżej, zanim jeszcze usłyszałam kroki. Zapach jego perfum zmieszany z koniakiem otulił mnie. Jego dłonie spoczęły na mojej talii i lekko drgnęłam.
— Co ty robisz?.. — szepnęłam.
— To, o czym myślę od początku wieczoru.
Jego głos tuż przy moim uchu. Jego usta ledwo je dotknęły.
Powinnam go zatrzymać.
Nie zrobiłam tego.
Zamknęłam oczy i odchyliłam głowę. Jego usta na mojej szyi — wilgotne, zachłanne, coraz bardziej pewne. Jego dłonie przesuwały się po moich udach, podciągając sukienkę wyżej.
— Cicho… — szepnął.
Odwrócił mnie do siebie.
Jego spojrzenie było już inne.
— Na kolana.
Opadłam na chłodne płytki.
Rozpiął pasek, rozsunął spodnie. Zamek zjechał w dół, a jego twardy kutas wysunął się na zewnątrz.
Przejechałam językiem po ustach.
Chwycił swojego kutasa i przysunął go do moich ust.
— Otwórz usta.
Posłuchałam. Poczułam smak — słony, ciężki. Przesunęłam językiem po żołędzi, czując pulsowanie.
— Głębiej.
Jego ręka na mojej głowie, lekki nacisk. Wzięłam go głębiej. Jeszcze głębiej.
Ruch stał się rytmiczny. Do środka. Na zewnątrz. Znowu.
Ślina spływała, wszystko było mokre i śliskie. Dźwięki — wilgotne, rytmiczne — wypełniały kuchnię.
Moje majtki były całkowicie mokre.
— Patrz na mnie.
Podniosłam wzrok. Patrzył prosto na mnie. Paweł chrapał.
To tylko wszystko potęgowało.
Nagle wysunął się z moich ust.
— Wystarczy. Chcę cię.
Podniósł mnie i przycisnął do zimnego okna. Za plecami była noc.
Zsunął ramiączka sukienki. Moje piersi były odsłonięte. Ścisnął sutki tak mocno, że jęknęłam.
Jego usta na moich piersiach. Druga ręka między moimi nogami.
Odsunął majtki na bok i dotknął mojej mokrej cipki.
— Zobacz, jaka jesteś mokra…
Jego palce weszły do środka. Jeden. Potem dwa. Powoli. Głęboko.
Moje ciało się otworzyło.
— Proszę… — wyszeptałam. — Rżnij mnie.
Wyjął palce, przesunął nimi po swoim kutasie i przyłożył kutasa do mojej cipki.
— Patrz na mnie.
Spojrzałam.
I jednym mocnym ruchem wszedł we mnie do końca.
Moje ciało zacisnęło się wokół niego.
— Jesteś taka ciasna…
Zaczął mnie rżnąć. Najpierw powoli, głęboko. Potem szybciej. Mocniej.
Mokre dźwięki wypełniały kuchnię.
Oplotłam go nogami.
Jego kciuk znalazł moją łechtaczkę i zaczął krążyć.
Napięcie rosło.
— Zaraz… — wyszeptałam.
— Dawaj… dojdź dla mnie.
I doszłam.
Fala za falą.
Moje ciało drżało wokół jego kutasa.
Wykonał jeszcze kilka mocnych pchnięć i doszedł we mnie, gorąco.
Zastygliśmy.
Tylko oddechy.
W salonie Paweł dalej chrapał.
Powoli się ze mnie wysunął. Poczułam ciepło spływające po udzie.
Spojrzeliśmy na siebie.
— Przepraszam…
— Nie.
Ubraliśmy się.
Wróciliśmy, jakby nic się nie stało.
Paweł spał.
Przy drzwiach Kacper pocałował moją dłoń.
— Dobranoc.
Drzwi się zamknęły.
Później, leżąc w łóżku obok męża, patrzyłam w sufit.
Wciąż czułam ciepło między nogami.
Nie wiedziałam, co przyniesie jutro.
Na czym polega problem?
Czy podobał Ci się ta historia? Nie zapomnij dodać komentarza! Ciekawi nas, co o tym myślisz.
Powiązane opowiadania
Razem z mężem prowadzimy firmę. Zatrudniliśmy i zaprzyjaźniliśmy się z młodym nastolatkiem który nam pomagał. Jest dobrym przyjacielem, z którym często bawiliśmy się po pracy. Znamy go od około półtora roku. Wpadł raz do nas i przyniósł ze sobą...
Nareszcie przekonałam go aby wpadł na weekend gdy jego żona będzie poza miastem. Zawsze było między nami napięcie seksualne, ale polityka firmowa ściśle zabrania wszelkiego rodzaju intymnych związków biurowych. Często żartował że „mnie wymęczy”...
Była późna sobotnia noc gdy po raz pierwszy spotkałam tą piękną, młodą istotę. Niedawno przeprowadziłam się do nowego mieszkania w bloku i zapoznawałam się z otoczeniem, na które składali się w większości starzy ludzie i małżeństwa z dzieć...